Volubilis. The South in Flames / Południe w płomieniach

Quintus Aurelius* rose from his knees, brushed sand itching his skin off his sandals and straightened up. He raised his head with pride. A new day was slowly beginning and a sun was on the verge of raising over the horizon which marked the frontier of the Roman province. The wind was announcing changes. Irreversible changes.

It had already been a few decades since his father left Spain being redeployed here, to an African continent together with his cohort. By that time Volubilis had already been a center of the province. A city, that was soon about to be inhabited by almost 20.000 people. They were stationed south west from here, in Aïn Schkor. He had almost lost his life fighting against the Berber tribes. He had not come back to Europe ever since. As a reward for his services he had been given a patch of land in Volubilis and he had decided to start cultivating olive trees.

Quintus Aurelius* wstał z kolan, otrzepał sandały z drapiącego skórę piasku i wyprostował się. Dumnie podniósł głowę. Powoli zaczynał się nowy dzień, choć słońce nie zdążyło jeszcze wznieść się ponad horyzont wskazujący granicę rzymskiej prowincji. Powiew zimnego wiatru zwiastował zmiany. Nieodwracalne zmiany.

Minęło już kilkadziesiąt lat od czasu gdy jego ojciec przerzucony został z terenów Hiszpanii wraz ze swoją kohortą na kontynent afrykański. Volubilis już wtedy było centrum prowincji. Miastem, które niedługo później zamieszkiwać miało nawet 20.000 mieszkańców. Stacjonowali wtedy na południowy zachód stąd, w Aïn Schkor. W walkach z agresywnymi plemionami Berberów niemal stracił życie. Nie wrócił już do Europy. W nagrodę za zasługi dostał kawałek ziemi w Volubilis i zajął się uprawą drzew oliwnych.

DSC02948

Quintus sighted deeply. He had been working hard multiplying a modest fortune left to him by his father. Each day spent in the olive groves could be seen on the palms of his hands. Standing on the walls that surrounded the city, he looked south. Those ever green terrains were the main reason for him deciding to stay in Africa. Olive production turned out to be a bull’s eye. Soon, he was able to afford his own olive press. The profits were supposed to ensure a life of luxury for him and his family. The warehouse was overloaded with amphorae full of this aromatic liquid.

Quintus westchnął głęboko. Długo pracował mnożąc skromny majątek pozostawiony mu przez ojca. Z jego rąk odczytać można było każdy dzień spędzony w gajach. Z murów okalających miasto, rozciągał się widok na południe. To właśnie te wiecznie zielone, żyzne tereny skłoniły go do pozostania w Afryce. Produkcja oliwy okazała się strzałem w dziesiątkę. Wkrótce dorobił się własnej prasy oliwnej, a zyski miały zapewnić jemu i jego rodzinie dostatnie życie. Magazyn pękał w szwach od amfor pełnych aromatycznego płynu.

DSC02995

He could not complain for not having enough customers. Volubilis alone had several dozen stores and his olive was considered to be one of the best in the region. For the denarius he had earned, he had built a villa. For its location he had ch0sen a place on the east side of the city. Nearby he had planted cypresses to create some shade and a protection from the African heat. He had spared no expenses. To get to his private baths, the guests had to enter through the corridor full of marvelous mosaics. The rest of the rooms were also adorned by them. He absolutely loved them. Especially those with animal motives – ducks, geese, pigeons. Villa’s pride was however a tiger, which Quintus had allegedly killed with his own hands.

Na klientów nie mógł narzekać. W samym Volubilis znajdowało się kilkadziesiąt sklepów, a oliwa jego produkcji uznawana była za jedną z najlepszych w całym regionie. Za zarobione denary wybudował willę. Wybrał dla niej miejsce po wschodniej stronie miasta, a w pobliżu posadził cyprysy, które miały zapewniać cień i osłonę przed gorącym afrykańskim słońcem. Nie szczędził kosztów. Do prywatnych łaźni, do których zapraszał gości wchodziło się przez korytarz pełen wspaniałych mozaik. Mozaiki zresztą zdobiły niemal każdy pokój jego domu. Uwielbiał je. Szczególnie motywy zwierzęce – kaczki, gęsi, gołębie. Ozdobą willi był jednak tygrys, którego Quintus upolował ponoć własnoręcznie.

DSC03004

DSC02966

Volubilis was filled with mosaics of every kind. The neighbors competed with each other for tens of dozens of years ordering more and more creative pieces from the Italian master artisans.

Volubilis pełny był zresztą wszelakich mozaik. Sąsiedzi od dziesiątek lat rywalizowali ze sobą zamawiając coraz bardziej kreatywne dzieła u samych mistrzów z Italii.

DSC02964

DSC02996
Bachus and Ariane / Bachus i Ariadna

DSC02997DSC02967DSC02965

DSC03007
Diana and her nymphs surprised by Actaeon, House of VenusVolubilis / Diana i jej nimfy zaskoczone w kąpieli przez Akteona, dom Venus w Volubilis

DSC03000

DSC02998
Hercules and the Cretan Bull / Herkules i byk kreteński
DSC03006
Abduction of Hylas by the nymphs / Pojmanie Hylasa przez nimfy

Quintus could well remember a day on which Lucius had finally won the contest. A dozen years ago this nutcase had ordered his servant to mount his donkey and ride it to the forum to bring back a case of wine. Backwards! What was the best in all of it, the servant had no problems dealing with the task. This is how one of the most famous mosaics in the city got created.

Quintus bardzo dobrze pamiętał dzień, w którym wszystkich pogodził Lucius. Kilkanaście lat temu ten wariat kazał swojemu służącemu dosiąść osła i jechać na nim na forum po zapas wina. Tyłem! Najlepsze było w tym wszystkim to, że służący poradził sobie z zadaniem i tak oto powstała jedna z najsłynniejszych mozaik w mieście.

DSC02991

There was yet another episode connected with Lucius, which Quintus Aurelius was not too proud of and which he would happily forget about. Yet there was something which kept reminding him of it…

Z Luciusem związany był również inny epizod, o którym Quintus Aurelius najchętniej dawno już by zapomniał. Teraz również wzdrygnął się na samą myśl. Coś jednak wciąż mu o nim przypominało…

DSC02993

Meanwhile, sounds of battles could be heard coming from the south. The Berber tribe was closer and closer. Yet another one! They had managed to fight off the previous attack, yet it seemed like those barbarians just couldn’t let up. Villas of the people he knew and always respected were now in flames. There was no south anymore. The olive grove disappeared trampled by horse hoofs  and consumed by fire.

Quintus turned on his heel and headed left towards the forum. There was nothing worth saving anymore. The main avenue Decumanus Maximus once full of merchants was now abandoned. There were no wild animals waiting for the transport to Colosseum. All the goods had been stolen from the smashed up stalls. He looked up, towards the triumphal arch, which had been built by Marcus Aurelius Sebastenus in honour the emperor Caracalla. Statues of nymphs pouring water into basins at his feet were looking at him flatly. For a short while, he had the impression that the arch was about to collapse under the weight of the bronze chariot pulled by six horses. The same way soon the south part of Mauritania Tingitana was about to collapse.

Tymczasem na południe stąd, w oddali słychać było odgłosy walk. Plemię Berberów było coraz bliżej. Kolejne! Poprzedni atak udało się odeprzeć, ale ci barbarzyńcy najwyraźniej nie chcieli dać za wygraną. Na tle wschodzącego słońca w płomieniach stały wille należące do osób, które znał i które zawsze szanował. Nie było już południa. Gaj oliwny zniknął zadeptany przez końskie kopyta i strawiony przez ogień.

Quintus obrócił się na pięcie i skierował w stronę forum. Dawno nie było już czego ratować. Główna aleja Decumanus Maximus niegdyś pełna handlarzy teraz świeciła pustkami. W pustych klatkach nie było już dzikich zwierząt czekających na transport do Koloseum. Z roztrzaskanych straganów rozkradziono resztę towarów. Spojrzał w górę, w stronę łuku triumfalnego, który na cześć cesarza Karakalli wybudował Marcus Aurelius Sebastenus. Kamienne nimfy nalewające wodę do mis leżących u jego stóp patrzyły na niego beznamiętnie. Przez chwilę miał wrażenie jakby konstrukcja miała runąć pod ciężarem rydwanu z brązu w który zaprzęgniętych było sześć koni. Dokładnie tak samo jak runąć miała niedługo południowa część prowincji Mauretania Tingitana.

DSC02994

DSC02979

After a moment of pensiveness Quintus turned his head around. The villas which had previously been in flames were now covered in a thick smoke. Were they able to put out the fire? Or perhaps, there is nothing more to burn?

Trembling inside, he took a few steps forward. The sound of his sandals echoed off the temple’s wall. Volubilis was not a random settlement. The arteries of the city were paved and reminded him of those he remembered from his visit in Italy. He could hear the water’s babble from far away. An aqueduct transported the water from the stream on the hills west of the city, right to the big fountain in its center. It had been numerously improved and modernized. Quintus washed his dusty face clean. The water was refreshing and cold.

Po chwili zadumy Quintus obrócił głowę. Miejsce, z którego unosiły się wcześniej płomienie teraz spowijał siwy dym. Czyżby udało się ugasić pożar? A może już po prostu nie ma się co palić?

Drżącym krokiem ruszył przed siebie. Dźwięk sandałów odbił się głuchym echem od świątynnych ścian. Volubilis nie był pierwszym lepszym klepiskiem. Wybrukowane arterie miasta przypominały wspaniałe osiedla, które pamiętał ze swojej wizyty w Italii. Z oddali dochodził szmer wody. Ze źródła na niedalekich wzgórzach, na zachód od miasta, sprowadzał ją tutaj cud techniki. Akwedukt, wielokrotnie usprawniany i modernizowany miał swoje ujście w wielkiej fontannie w samym sercu miasta. Quintus obmył dokładnie zakurzoną twarz. Woda była zimna, orzeźwiająca.

DSC02999

For years he had though they would be save here. Him, his beloved and friends who had stayed in Volubilis despite the warnings given by the soldiers returning from the south. A 2,5 kilometers of a 1,5m thick walls were supposed to protect them. Instead today, most of its 34 towers were barely standing.

He directed his last steps towards the temple. It was here, in front of Juno, Jupiter and Minerva and with their blessing all the important decisions were made by a city council. It was also here that the decision on leaving Volubilis had been taken. This place was particularly close to his heart. It was thanks to the gods he had found life’s happiness. He owed them everything he possessed. Were they going to abandon him now?

Przez lata myśleli że będą bezpieczni. On, jego ukochana i znajomi, którzy zostali w Volubilis mimo przestróg wracających z wypraw na południe wojsk. Ochronę zapewnić miał im ponad 2,5 kilometrowy, gruby na półtorej metra mur. Dziś, większość z jego 34 wież była bliska zawaleniu.

Swoje ostatnie kroki skierował w stronę świątyni. To właśnie tutaj przed obliczem Juno, Jupitera i Minerwy i z ich nieodłącznym błogosławieństwem podejmowano najważniejsze decyzje odnośnie miasta. To również tutaj rada niejednogłośnie zdecydowała o porzuceniu Volubilis. Było to miejsce szczególnie bliskie jego sercu. To dzięki wstawiennictwu bogów osiągnął szczęście w życiu. Zawdzięczał im wszystko co posiadał. Czyżby teraz bogowie go opuścili?

DSC02972

DSC02963

They year was 285 AD. Quintus sighed deeply yet again and went down the 13 stairs of the temple. Then, he clambered onto a carriage. The last one. It was supposed to embark soon on a long journey north west, towards the city of Lixus, where his wife and two kids were already waiting for him.

Był rok 285 po Chrystusie. Quintus jeszcze raz westchnął głęboko schodząc dostojnym krokiem po 13 świątynnych schodach po czym wgramolił się na wóz. Ostatni. Ten miał wkrótce wyruszyć w daleką podróż na północny zachód, do miasta Lixus, gdzie czekała już na niego żona i dwójka dzieci.

DSC02980DSC02977DSC02982

DSC02957DSC02990

Post scriptum:

After the fall of the Roman province, or rather after the Romans withdrawing towards the cities of Lixus, Tingis (today’s Tangier) and Septa (today’s Ceuta) Volubilis remained uninhabited for several centuries. None of the people returning here managed to  restore its grandeur ever again. Within the centuries the earthquakes had effectively ensured its destruction. Since the end of the XIVth century the birds were the only creatures still living here.

*The author is not a historian, neither a Roman Empire researcher (neither a native English speaker). The story, though full of inconsistencies, could have really happened… or it could have taken a totally different course ;-) Though Quintus Aurelius is a fictional figure, the details of the city architecture as well as the events of the IIIrd century are entirely true.

Post scriptum:

Po upadku rzymskiej prowincji, a raczej wycofaniu się Rzymian do miast Lixus, Tingis (dzisiejszy Tanger) oraz Septa (dzisiejsza Ceuta) Volubilis pozostawał niezamieszkany przez kilka stuleci. Żaden z wracających w to miejsce ludów nie przywrócił mu już dawnej świetności. Na przestrzeni wieków trzęsienia ziemi sukcesywnie dokonywały dzieła zniszczenia. Mniej więcej od końca XIV w. jedynymi mieszkańcami miasta były już tylko ptaki.

*Autor nie jest historykiem ani tym bardziej badaczem Cesarstwa Rzymskiego. Opowieść choć pełna nieścisłości mogła wydarzyć się naprawdę, choć mogła też mieć całkowicie inny przebieg ;-) Choć Quintus Aurelius to postać fikcyjna, to szczegóły architektury miasta oraz wydarzenia III w. naszej ery są jak najbardziej prawdziwe.

DSC03005DSC02953

***

Volubilis is supposedly best visited with a guide. I would however advise you to give full rein to your imagination and wander around the ruins on your own.

Entrance is a cost of around 20dh. The sight is opened since 8am until sunset.

***

Ponoć najlepiej zwiedzać Volubilis z przewodnikiem. Można jednak samemu puścić wodze wyobraźni rozglądając się po ruinach tej niegdyś bogatej metropolii.

Wstęp to wydatek 20dh, a stanowisko otwarte jest od 8:00 aż do zachodu słońca.

Advertisements

103 thoughts on “Volubilis. The South in Flames / Południe w płomieniach

  1. A very imaginative story, and one that could possibly have happened, to be sure. The artisans, of that day, simply astound me with the quality of their work. To think that much of it still exists today is a testimony to the workmanship. I enjoyed the read… Thank You.. :)

    Liked by 1 person

  2. One of my favourite places in Morocco, partly because it was unexpected. I was surprised to find the mosaics still in place, usually exhibits like these are removed to museums.
    After Volubilis we drove to Moulay Idris but our driver did not want to stop there and told us that it was not a place that especially welcomed European tourists.

    Liked by 1 person

    1. A few pieces have indeed been moved to the museum in Tetouan. Amazing though how much was left there! We drove to Moulay Idris (we hired a car for the entire trip) and we had an excellent meal there! They did not allow us to enter any monuments though obviously!

      Liked by 1 person

  3. A wonderful story, seriously. Reading your story, I felt like jumping and living in the story you wrote. Volubilis is one of my favorite places in Morocco. I amazed those mosaics that are still exist after thousand years.

    Liked by 1 person

  4. No apologies needed for the misspelled words! This is a first class story. I love how the ancient city in ruins fired up your imagination and inspired you to write this great piece of fiction. As a young man plagued by love sickness I once wrote a novella about the destruction of Carthage. Your story reminded me of it. Perhaps one day I dig it up and translate it into English. Your photos as always are superb.

    Liked by 1 person

    1. You have filled my heart with joy Peter! I was nervous about publishing this as it felt like stepping out of comfort zone :-) Your comment is a greatest appreciation I could get! I would be very curious to see what you have written yourself!

      Liked by 1 person

  5. Those floors are stunning and still so beautiful after all those years with the walls falling down around them. I loved the history as you told it. I have no trouble traveling back through time to see it all happening. Great post!

    Liked by 1 person

      1. Też tak myślę. To już nie jest to samo, jak się je ogląda we współczesnym muzeum. Jest w rejonie Warny małe miasteczko, gdzie muzeum mozaiki obejmuje m.in. znaleziska pozostawione na miejscu. Powstało po tym jak, archeologowie odnaleźli piękne podłogi. Dziś wkleiłam zdjęcia willi, którą schowano właśnie za szklanymi ścianami. To na pewno brak środków powoduje, że niektóre cuda z przeszłości pozostawione są same sobie. Pozdrawiam :)

        Liked by 1 person

  6. Skończyłam jakieś pięć minut temu i nadal jestem pod wrażeniem! Czy ktoś mówił, że ja mam niby talent literacki? Ten “ktoś” powinien spojrzeć w lustro, bo tam jest prawdziwy talent! :)
    Świetną odbyłam podróż do cesarstwa rzymskiego ;)

    Liked by 1 person

    1. Dobrze, że podczas podroży nie natknęłaś się na plemiona Berberów ☺ dziękuję Ci bardzo, bardzo! Zrobiłaś mi ogromną przyjemność swoim komentarzem!

      Like

  7. What a lovely post! I could imagine all those events… The mosaics look splendid in your images. My mother is a historian (with a major in Indian history) and she loves reading history as a whole. I showed the post to her and she says it’s rare to find posts like these and wishes you the best of luck in all your traveling endeavours. Also… If you do decide to visit India, you have a friend and a not -so -bad guide at your service :-)

    Liked by 1 person

    1. Please do pass my gratitude and greetings to your mother. As a historian she might have raised her eyebrows once or twice while reading this post, haha :-) Thank you for the offer my friend. Once we decide to visit India, I will definitely get in touch! :-)

      Like

  8. Wow, incredible history! I truly enjoy the tour through your remarkable photos.
    Thank you so much for sharing! :)
    I’m so late on reading this post, haven’t seen yours on my Reader lately.

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: