Essaouira. City of Wind / Wietrzne miasto

They set sail when it is still dark, before the first rays of sun reflect on the calm and peaceful waves of the Atlantic ocean. Fishing boats and cutters. Some faded, shabby, but the rest look as if they were built only yesterday. Tonight yet again we are going to see fishermen carrying a bucket of blue paints and a brush in their hands. Their work does not finish upon reaching the shore. The fishing nets need to be cleaned, repaired and left for drying in the sun. Fish and seafood need to be taken out of the nets, segregated, cleaned and prepared for sale. The market is slowly brought to life. First customers are already waiting. Big and fat. Overfed and lazy, they are waiting for the leftovers thrown out by the fishermen. Seagulls. With such abundance of free food, they must have already lost the ability to catch the fish themselves. The market is bustling with life, whoever shouts louder is going to see more than others. 10 kilograms of sardines, here you go. A couple of fresh octopuses, no problem. While most of the raw fish are quickly bought by the owners of the local restaurants and establishments, we decide to follow the smell of the grill, which comes from a number of stalls nearby. We eat enough to stay on a diet for the next couple of days.

Na połów wypływają jeszcze o zmroku zanim pierwsze promienie słońca odbiją się od spokojnych i łagodnych dziś fal Atlantyku. Błękitne łodzie i kutry. Niektóre wyblakłe, odrapane ale część z nich wygląda jakby dopiero wczoraj wyszła spod rąk szkutników. Wieczorem z pewnością znów ujrzymy rybaków z wiaderkiem niebieskiej farby i pędzlem w dłoniach. Ich praca nie kończy się wraz z dobiciem do portu. Sieci należy przebrać, dokonać napraw i pozostawić do suszenia. Ryby i owoce morza należy wyjąć z sieci, posegregować, wyczyścić i przygotować do sprzedaży na budzącym się do życia targu. Pierwsze klientki już czekają. Wielkie i grube. Przeżarte i rozleniwione czyhają na wyrzucone przed rybaków resztki. Mewy. Przy takim bogactwie darmowego jedzenia, prawdopodobnie już dawno zatraciły zdolność samodzielnego łowienia ryb. Na targu gwar i hałas, kto krzyczy głośniej ten więcej sprzeda.  10 kilo sardynek, proszę bardzo. Kilka dorodnych ośmiornic, nie ma sprawy. Podczas gdy surowe ryby w większości padają łupem właścicieli licznych restauracji i barów, my kierujemy się w stronę stojących nieopodal stoisk z grillem, którego zapach roznosi się w całym porcie.  Najadamy się na parę następnych dni.

DSC04272DSC04273DSC04280DSC04282

DSC04259
Thefts are common among seagulls. / Wśród mew, kradzieże są bardzo częste.

DSC04263

DSC04265
Cleaning and drying of the fishing nets / Czyszczenie i suszenie sieci rybackich

DSC04286

DSC04266
What kind of sea monster has attacked this boat? / Jakiż to potwór morski zaatakował tą łódź?

DSC04258DSC04248

In the VIth century B.C. the Phoenicians built a village on a small island of Mogador. They called it Migdal – “a watchtower“. They would soon start  a production of indigo dye (for those who doesn’t know – that’s the one used nowadays to dye jeans). A couple hundred years later, the island went into the hands of the Roman Empire.

We should however look for the first traces of Essaouira as a city close to the year 1506. By the order of the Portuguese king Manuel I, a fortress is then built on a mainland, 1,5km away from the island. Only 19 years later, it falls to the local Berber tribe while the Portuguese are driven away. Later on the Berber tribe would defend themselves against the attacks from the Spanish, English, French and Dutch. An episode in the history of Essaouira belong as well to the pirates. Since the XVIIIth century the city grows fast thanks to the sultan of Morocco and becomes a meeting place for people of many cultures and nations. Merchants from Africa and Europe come here. There is also a large Jewish community present.

Today, only memories are left from the city’s high status. Together with the development of the ports of Casablanca and Agadir, Essaouira has lost its strategic importance.

W VI wieku przed Chrystusem Fenicjanie budują na malutkiej wyspie Mogador osadę, którą nazwą Migdal – “wieżą strażniczą”. Rozpoczynają tu produkcję barwnika indygo (dla niezorientowanych – to ten, które dziś używa się do barwienia jeansów). Kilkaset lat później zarządzanie wyspą przejmie Cesarstwo Rzymskie.

Ale początków istnienia Essaouiry jako miasta należy szukać dopiero w roku 1506, gdy z rozkazu króla Portugalii Manuela I na kontynencie, 1,5km od wyspy powstaje pierwsza forteca. Już 19 lat później staje się łakomym kąskiem dla okolicznych plemion Berberów, którzy wypędzają stąd Portugalczyków, a następnie efektywnie bronią się przed atakami Hiszpanów, Anglików, Francuzów oraz Holendrów. Swój epizod w historii Essaouiry mają również piraci. Od XVIII wieku miasto rozwija się za sprawą sułtana Maroka i staje się miejscem spotkań ludzi wielu kultur i narodów. Przybywają i mieszkają tu handlarze z Afryki, niemal całej Europy oraz liczna społeczność żydowska.

Dziś po jej wysokim statusie pozostają wspomnienia. Essaouira wraz z rozwojem portów w Casablance oraz Agadirze straciła swoje strategiczne znaczenie.

DSC04244

DSC04297DSC04305

Medina in Essaouira appears to be full of sunshine. Perhaps due to the yellow buildings, maybe because of the city walls’ color that surrounds it or is it rather the warmth that its citizens carry in their hearts? Greetings and smiles must be ones of the most vivid memories we have from the walk around the old town. The blue doors we stumble upon from time to time wandering through the meze of the medina are in perfect harmony with the sky-blue boats in the harbor nearby.Merchants are not as pushy as in the royal cities, they do not get upset even if we decide not to buy anything and patiently allow you to browse through their good. This is where we buy our souvenirs – rose water, soaps and other products made from argan tree. We get a few offers as well to purchase hashish cookies and even those with… Viagra, but we politely refuse claiming our bags are full already after two weeks of traveling.

Medyna Essaouiry jest pełna słońca. Być może jest to efekt żółtych ścian domostw, lub też otaczających je murów, a być może ciepła bijącego od mieszkańców tego miasta. Serdeczne pozdrowienia i uśmiechy to chyba najbardziej żywe wspomnienie ze spaceru po starym mieście. Niebieskie drzwi na które trafiamy raz po raz włócząc się po labiryncie medyny doskonale współgrają z błękitem łodzi w porcie nieopodal. Sprzedawcy nie są tak nachalni jak w miastach królewskich, nie denerwują się również gdy nie decydujemy się na zakup i cierpliwie pozwalają oglądać i testować towary. Tutaj kupujemy pamiątki – wodę różaną oraz mydełka i inne produkty z arganowca. Dostajemy też kilka propozycji nabycia ciasteczek z haszyszem, a nawet… z viagrą, ale grzecznie odmawiamy mówiąc, że nasze plecaki są już pełne po dwóch tygodniach podróży.

DSC04294DSC04304DSC04293

DSC04303
Essaouira to jedno z niewielu miast, gdzie na ulicach pojawiają się psy. / Essaouira is one of the few cities where there are dogs in the streets.

DSC04292DSC04299

DSC04300
This is not a clothes outlet. These are the citizens of Mellah, Jewish quarter who share the laundry string. Everything has to smell with a nice ocean breeze afterwards. / To nie sklep odzieżowy, to mieszkańcy żydowskiej dzielnicy Mellah dzielą się wieszakiem na pranie. Później wszystko pachnie oceaniczną bryzą.

DSC04345

Essaouira is a place for those seeking true rest. There are no must-see monuments here and the surrounding beaches are far from paradise for the tourists craving sun and bath. Travelers are scared off by alizee – and I do not mean the French singer, but a very strong wind, which is responsible for covering your face in sand should you after all decide to sit there and stare at the abyss of the ocean. Only the surfers cannot complain. They call Essaouira, a “Wind City of Africa”. For the rest of us, a magnificent view from the hotel window needs to suffice (and it definitely does!)

Essaouira to miejsce dla szukających prawdziwego odpoczynku. Nie ma tu zabytków, które koniecznie trzeba zobaczyć, a okoliczne plaże nie są rajem dla spragnionych słońca i kąpieli turystów. Przybyszów odstrasza alizee – i nie chodzi tutaj o francuską piosenkarkę, a o silny wiatr, który odpowiada za pokrytą piaskiem twarz jeśli mimo wszystko zdecydujemy się usiąść i wpatrywać się w otchłań oceanu. Narzekać nie mogą jedynie surferzy nazywający Essaouirę “wietrznym miastem Afryki”. Reszcie z nas musi wystarczyć (i uwierzcie, że wystarcza) taki widok z hotelowego okna.

DSC04240
Hotel “Al Fath”, magnificent location is enough to give it a high review. / Hotel “Al Fath”, wspaniała lokalizacja w zupełności wystarcza by wystawić mu wysoką ocenę.

DSC04242DSC04236DSC04245DSC04315DSC04320

Advertisements

48 thoughts on “Essaouira. City of Wind / Wietrzne miasto

  1. Beautiful pictures, and I appreciate the variety of subjects and formats! I especially love the one of the narrow walkway and the one of the orange pyramid. And I really want to go to that shop with the rugs hanging around the door! I have never seen tufted rugs like those!

    Liked by 1 person

  2. Seems you both really enjoyed this part of your trip. Perhaps the hotel by the sea brought you some peace and calm. I know I love to be anywhere near water, especially the sea, Maciek.
    The images certainly show a slow way of life; except for the fishermen. They surely work hard and long. And, like all fishing environs, the seagulls get fat and lazy..! :)

    Liked by 1 person

  3. Another interesting post. The pic with the citrus vendor and the cascading peels is an outstanding capture! I wonder where you will take all of us when you are finished with Morocco?

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: