Zalipie. Paint Me a Meadow / Namaluj mi łąkę

A thick smoke filled the room. It eddied along its walls lazily floating towards the attic where it could find a way out through the roof. A woman got up, opened wide cottage’s only window, coughed silently and again slowly walked towards the stove. There, in its lovely heat, on a bench, nestled in a straw covered old coat lied a big black cat. Also this time he did not pay much attention to his mistress’s approach. He merely stretched out and decided to carry on with his sleep, which got so brutally interrupted. The interior of the hut was gloomy, its ceiling and walls were entirely covered with soot. It had already been some time since they got whitewashed. A shy smile appeared on the woman’s face. The smell of smoke was slowing giving way to the beautiful aroma of fresh bread.

Gęsty dym wypełniał izbę. Snuł się po jej ścianach, leniwie przedzierając się na strych skąd wydostawał się przez dach na zewnątrz. Kobieta wstała, otwarła na oścież jedyne okienko w chacie, zakaszlała cicho i ponownie, powolnym krokiem zwróciła się w stronę pieca. W cudownym cieple, wtulony w pokryty słomą stary kożuch, na przypiecku leżał duży czarny kocur. Teraz również nie zwrócił uwagi na zbliżającą się panią. Przeciągnął się jedynie i ponownie zapadł w przerwany brutalnie sen. Wnętrze izby było mroczne, powała i ściany pokryte były w całości sadzą. Minęło sporo czasu odkąd bielili je wapnem. Na twarzy kobiety pojawił się nieśmiały uśmiech. Zapach dymu ustępował powoli pięknemu aromatowi świeżego chleba.

DSC06799DSC06811DSC06813DSC06818

Such an image of the every-day life on a Polish countryside started to disappear at the end of the XIXth century when chimneys became an inherent part of any village hut. Walls were still white-washed though so they stayed clean for a long time. But while most of the peasants welcomed the perspective of having less work and costs, for a small village in the Lesser Poland it was a trigger for a new, beautiful tradition which would last until now.

Dwellers of Zalipie had been caring about the looks of their cottages by decorating them with tissue paper and paper cutting for more than they can remember. They hanged them in the windows and on the wood planks underneath the ceiling. White walls, clean of soot must had then been something against their sense of esthetics. They also spent most of their time inside, so they missed the views over the flower-covered meadows around the village. This is why they decided to take them inside starting to paint flowers on the walls and ceilings. Soon after stoves, wooden chests, beds and chairs also got beautified. When they ran out of space inside, the painted meadow covered barns, fences, wells as well as… kennels.

Taki obrazek codzienności polskiej wsi zaczął zanikać pod koniec XIX wieku kiedy wraz z budową chat zaczęto montować pierwsze kominy. Wciąż bielone wapnem ściany pozostawały przez dłuższy czas czyste. I choć większość chłopów z pewnością ucieszyła się na perspektywę mniejszej ilości pracy oraz kosztów, to w małej wsi w województwie małopolskim było to początkiem nowej, pięknej tradycji, która przetrwa aż do dnia dzisiejszego.

Mieszkanki Zalipia już od niepamiętnych czasów dbały o wygląd wnętrza chałup przyozdabiając je bibułką i wycinankami. Wieszały je w okiennych ramach i na belkach tworzących strop. Białe ściany, teraz czyste od sadzy musiały więc kłócić się z ich poczuciem estetyki. Jednocześnie spędzając całe dnie we wnętrzu chaty, brakowało im widoków kwietnych łąk rozpościerających się wokół wsi. Sprowadziły więc łąki do siebie, malując kwiaty na ścianach i sufitach. Wkrótce potem zaczęły upiększać piece, drewniane skrzynie, łóżka i krzesła. Gdy skończyło się miejsce w środku, malowaną łąką pokryły się stodoły, płoty, studnie, a nawet… psie budy.

DSC06820DSC06821DSC06822DSC06823DSC06824DSC06827DSC06829

The girls buy powdered paint in Dąbrowa or Tarnów then afterwards mix it with milk or varnish. For a paintbrush, they would rather use a birchen stick soaked in water and frayed with a hammer on one end. Obviously such a paintbrush is a most awkward tool, hence it is even weirder that quite a few of them wield it with such great skill. The paint mixed with a right amount of milk is easy to use and does not fall out too easily.

That is the way Władysław Hickel described the whole process in 1906 in his book “Folk Painting in the Dąbrowski Powiśle”. Nowadays this technique has obviously changed dramatically. Professional brushes and paints are commonly used by the women who continue the tradition of Zalipian painters. Only the motives remain the same, hence each year, the village blooms anew with a flowery landscape.

Farbę kupują dziewczęta w Dąbrowie albo w Tarnowie w proszku, który mieszają z mlekiem lub pokostem, a zamiast pędzla używają zazwyczaj brzozowego patyka namoczonego i rozstrzępionego młotkiem na jednym końcu. Pędzel taki jest oczywiście bardzo nieudolnym narzędziem; tem dziwniejsza, że niejedna z wielką zręcznością potrafi nim władać. Farba rozrobiona w odpowiedniej ilości mleka da się dobrze użyć i nie kruszy się zbytnio.

Tak opisywał cały proces Władysław Hickel w wydanej w 1906 roku książce “Malowanki ludowe w powiślu Dąbrowskim”. Dziś oczywiście technika zmieniła się nie do poznania. Profesjonalne pędzle i farby to nieodłączne atrybuty kobiet kontynuujących tradycje zalipiańskich malarek. Motywy pozostały jednak takie same więc każdego roku wieś rozkwita na nowo kwiatowym pejzażem.

DSC06831DSC06832DSC06833DSC06834DSC06836DSC06848DSC06854DSC06856

The Zalipians paint the roses big as a cat’s head and all of them look exactly the same.

Skilled painter, embroidered and a florist Wanda Wojtowicz came to Zalipie at the end of the 70’s. According to her, she was sent here by a priest to learn how to paint. She was however one of a very few who did not fell in love with the art here from the first sight.

Don’t by like Wanda! Together with thousands of other visitors, come here and fall in love with Zalipie.

It is the 27th of May 2016. A special commission goes around the houses submitted for “A Painted House” contest. There have been 110 objects in this this 53rd edition – huts, farmhouses and barns from Zalipie and surrounding villages. Today, as usual almost all the entrants are rewarded. The tradition continues.

Zalipionki sadzo takie róże jak kocio głowa wielgie, a wszystkie jednakie.

Uzdolniona malarka, hafciarka i kwiaciarka Wanda Wojtowicz przybyła do Zalipia w pod koniec lat 70-tych. Jak sama wspominała, przysłał ją tutaj ksiądz by uczyła się malować. Była chyba jedną z nielicznych osób, które nie zakochały się od pierwszego wejrzenia w tutejszej sztuce.

Nie bądź jak Wanda! Tak jak tysiące innych turystów, przyjedź i zakochaj się w Zalipiu.

Jest 27 maja 2016 roku. Specjalna komisja objeżdża domy zgłoszone do konkursu “Malowana Chata”. W 53. edycji imprezy jest ich aż 110 – chat, całych zagród i stodół z Zalipia oraz okolicznych wsi. Dziś, jak co roku, nagrodzony zostaje niemal każdy uczestnik. Tradycja trwa.

DSC06810

***

Zalipie does not appear in any of the organized tours around Poland. It is rather hard to get here without a car (it is a 110km distance from Kraków). Note that it is a not a museum. There are no tickets needed (an entry to Zagroda Felicji Curyłowej is an exception) or any free map provided. One does not come here for sightseeing. One comes here for exploring and discovering. Then once you are there, walking along the asphalt roads, take a moment to knock on one of the doors. Perhaps its owner will then show you miracles, noone else had ever seen before.

***

Zalipie nie leży na trasie żadnych zorganizowanych wycieczek po Polsce. Trudno jest tu dotrzeć bez samochodu (to dystans około 110km od Krakowa). Miejcie na uwadze, że nie jest to również skansen. Nie kupuje się tutaj biletów (wyjątkiem jest Zagroda Felicji Curyłowej), ani nie dostaje darmowej mapki. Zalipia się nie zwiedza. To miejsca się odkrywa, włócząc się leniwie bo asfaltowych dziś drogach. Kto wie, być może jeśli zapukacie do jednej z chat, to gospodarze pokażą wam cuda, których nikt jeszcze nie miał okazji zobaczyć.

Advertisements

129 thoughts on “Zalipie. Paint Me a Meadow / Namaluj mi łąkę

  1. I loved reading your post. Had been to Poland a few years back. Visited Krakow and Zakopane.
    The tiled house reminded me of my hometown in south India which have similar houses. Of course without those beautiful art work. The floral painting gives it such a unique look. Zalipie looks like a wonderful place!

    Liked by 1 person

    1. Thank you Radhika! You have visited my hometown then – Krakow, hope you have enjoyed it! Funny, I have only written one post about it so far, while living here since I was born. Zalipie is off the beaten track so not many people come to see it, which is a pity :/ I am ever curious about India as I haven’t been able to convince my wife to travel there just yet ;-)

      Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: