Coba. Raiders of the Lost Civilization / Poszukiwacze zaginionej cywilizacji.

From the top of the ancient pyramid in Cobá the jungle reminds me of a gigantic green carpet. The trees sway in the wind as if their branches were meant to protect the Mayan city  from hungry eyes of travellers. They are doing a good job so far. Although it is hard to believe, in the city sprawling on the huge area of 80km2 men were able to discover only a few dozen buildings so far. Most of them (we are talking about ca. 6,5 thousands) is still shrouded in mystery. But first …

Ze szczytu antycznej piramidy w Cobie dżungla wygląda jak gigantyczny zielony dywan. Drzewa kołyszą się na wietrze jak gdyby swymi koronami chciały uchronić miasto Majów przed głodnymi oczyma podróżników. Sztuka ta udaje im się do tej pory, bo choć trudno to w uwierzyć, w mieście rozpościerającym się na ogromnym obszarze 80km2 udało się do tej pory odkryć jedynie kilkadziesiąt budynków. Większość (a mówi się o 6,5 tysiąca) owiana jest wciąż tajemnicą. Ale po kolei…

DSC04803
What once was a great city is now a green jungle carpet. / Kiedyś wielkie miasto jest dziś zielonym dywanem.

In the car rental agency we get a dirty lemon yellow automatic transmission vehicle which engine roars like a  Russian rocket before flying off into the Earth orbit. As you might guess – thanks to this, our car does not especially stand out from others driving around Mexico. It will however effectively discourage two female hitchhikers, who preferred walking instead of taking the risk with us.

For all those who are preparing to travel by car inside Mexico I would recommend to pay attention to two issues. First is the traffic lights, or rather a specific approach towards the rules of the road. Mexicans start to drive on the yellow light. To be precise, right when the yellow light appears on the opposite lane (sic!). Moment of hesitation often ends with a frustration of other drivers and a concert of car horns.

The second important issue is the number of turns. On the roads of the Yucatan peninsula there are… none. With some luck and having well-balanced wheels you could easily travel between some towns without using the steering wheel. Although in this situation accelerating is pretty tempting, our yellow rocket has trouble reaching 100km/h, hence you could say that safe driving is an integral part of our rental. Still, hundreds of kilometers of straight, empty roads work like a lullaby, hence you need to watch out not to fall asleep.

W wypożyczalni samochodów dostajemy żółty jak brudna cytryna automat, którego silnik ryczy jak rosyjska rakieta zbierająca się do lotu na orbitę okołoziemską. Jak łatwo się domyślić – dzięki temu nasze auto nie wyróżnia się specjalnie na tle pozostałych jeżdżących po Meksyku. Skutecznie zniechęci również dwie autostopowiczki, które od ryzyka wolały dalszą podróż na piechotę.

Generalnie kierowcom przygotowującym się do poruszania się samochodem po Meksyku polecam zwrócić uwagę na dwie kwestie. Pierwszą z nich są światła, a raczej specyficzne podejście do zasad ruchu drogowego. Meksykanie ruszają na świetle żółtym, a raczej dokładnie wtedy gdy żółte światło pojawi się na przeciwległym pasie ruchu (sic!). Moment zawahania kończy się frustracją innych kierowców oraz koncertem klaksonów.

Drugą istotną kwestią, jest ilość zakrętów. Na drogach półwyspu Yucatan…  nie ma ich wcale. Przy odrobinie szczęścia oraz posiadając dobrze wyważone koła między niektórymi miastami można przejechać nie używając kierownicy. Choć kuszące jest w tej sytuacji rozwinięcie prędkości, nasza żółta rakieta ma problem z osiągnięciem 100km/h, więc bezpieczną jazdę otrzymuje się od wypożyczalni niejako w pakiecie. Setki kilometrów prostych, pustych dróg działają niczym kołysanka, więc trzeba pilnować się by nie zasnąć.

 

 

 

DSC04794
An astronomical observatory proves how advanced the Mayas once were. / Obserwatorium astronomiczne jest dowodem na to, jak zaawansowana była cywilizacja Majów.

Before the Mexican roads lead us safely to Cobá, a kilometer earlier, we are lured by a chance of a close encounter with blood-thirsty predators living in the lake nearby,  the crocodiles.

“Come, come! No see, no pay”, shouts a stout man with an ID card hanging from his neck, apparently meant to have travelers treat him more seriously. But the only thing we are able to see are big chunks of stale meat floating on the water surface. How many chickens can you eat?

Zanim jeszcze meksykańskie drogi doprowadzają nas bezpiecznie do Coby, kilometr wcześniej zostajemy skuszeni wizją bliskiego spotkania z krwiożerczymi drapieżnikami zamieszkującymi pobliskie jezioro, krokodylami.

“Come, come! No see, no pay” zachęca tęgi mężczyzna z zawieszonym na szyi identyfikatorem, który ma najwyraźniej nadać mu powagi. Ale jedyne co udaje nam się zobaczyć to unoszące się na powierzchni wody wielkie kawałki nieświeżego mięsa. No bo ile można zjeść tych kurczaków?

DSC04776

 

DSC04810

One of the most important cities of the Pre-Columbian era was built by the Mayas around the lakes of Cobá, Macanxoc, Xcanhá and Sakacal. In its heyday its population reached as many as 50,000 inhabitants. In the years 200-600AD, the city controlled the northern and eastern Yucatán ruling over the cornfields, trade routes and most importantly water supplies. Close contacts were maintained with the other Mayan cities in the south such as Tikal (current Guatemala) or Calakmul, hidden deep inside the jungle. For this purpose, a system of roads called “sacbe” was constructed. Its white color was obtained by using sea-shells, which reflected the moon light, creating a gleam enabling the Mayas to travel at night. The longest road leads from the foot of one of the pyramids to the remote city of Yaxuná (100km).

Cobá formed military alliances, defended its borders together with other cities’ armies, marriages were arranged between family rulers. They say there was a special bond between this city and Tikal. The striking similiary between the two cities remains a mystery, while there is a 500km distance between them.

Jedno z najważniejszych miast okresu prekolumbijskiego zbudowali Majowie wokół jezior Cobá, Macanxoc, Xcanhá i Sakacal. W czasach swojej świetności liczyło nawet 50,000 mieszkańców. W latach 200-600 naszego wieku miasto kontrolowało cały północny i wschodni Yucatán dzierżąc władzę nad polami uprawnymi, szlakami handlowymi oraz przede wszystkim nad dostępem do wody. Utrzymywano bliskie kontakty z miastami Majów na południu jak położony obecnie w Gwatemali Tikal czy ukryty głęboko w dżungli Calakmul. W tym celu zbudowano system dróg zwanych “sacbe” – o białej barwie uzyskiwanej z masy muszlowej, która odbijając światło księżyca umożliwiała Majom nocne podróże. Najdłuższa z nich prowadzi od podnóża jednej z piramid do odległego aż o 100 km Yaxuná.

Zakładano sojusze militarne, wspólnie broniono granic swoich miast, aranżowano małżeństwa między rodzinami władców. Spekuluje się, że szczególna więź łączyła Cobę z oddalonym o ponad 500km Tikal. Świadczy o tym między innymi uderzające podobieństwo obu miast.

DSC04795

DSC04765

Nothing lasts forever though. Around the year 800AD, Cobá engages itself in a long-lasting, devastating war against Chichén Itzá. Its goal was the primacy over the peninsula. It suffers defeat. First falls its ally Yaxuna, obliterated by the invader. Isolated Cobá surrenders right after. Year 1000AD sees Cobá losing all its political influence. It still remains though an important religious center and a symbol of the grandeur of the Mayan civilization.

When the Spanish conquistadors arrive at the Yucatán peninsula in 1550, Cobá is already a ghost town. This time defeated by the forces of nature, the jungle.

Nic jednak nie trwa wiecznie. Mniej więcej w roku 800 naszej ery Cobá angażuje się w trwającą wiele lat, wyniszczającą wojnę z Chichén Itzá. Celem jest prymat na półwyspie. Przegrywa tą walkę. Najpierw pada sojusznicze miasto Yaxuna, zrównane z ziemią przez najeźdźców. Osamotniona Cobá poddaje się niewiele później. Po roku 1000 całkowicie traci jakiekolwiek znaczenie polityczne. Wciąż pozostaje jednak ważnym ośrodkiem religijnym oraz chyba na zawsze, symbolem wielkości cywilizacji Majów.

Gdy w 1550 roku na półwysep Yucatán wkroczą hiszpańscy konkwistadorzy, Cobá będzie miastem wymarłym. Tym razem częściowo pokonanym już przez siły natury, dżunglę.

DSC04779DSC04796

Today, visiting Cobá one can feel like a reincarnation of Indiana Jones. For a short moment, you get a chance to become an explorer and adventurer yourself. The most impressive are the pyramids which seem to touch the sky. The highest of them, Nohoch Mul is 42 meters tall (137 feet). One of the biggest adventures is looking for steps and rocks which you can climb on your way to the peak.

Dziś, zwiedzając Cobę można poczuć się jak nowe wcielenie Indiany Jonesa. Na tą krótką chwilę można samemu stać się odkrywcą. Największe wrażenie sprawiają wydające się dotykać nieba piramidy. Najwyższą z nich jest Nohoch Mul, która wznosi się na wysokość 42 metrów (137 stóp). Wielką przygodą jest poszukiwanie stopni oraz głazów po których wdrapać się można na jej szczyt.

DSC04807
Whatever you do, remember – do not look down! / Cokolwiek robisz, pamiętaj – nie patrz w dół!
DSC04801
Unless you want to get a really nice photo. / No chyba, że zależy Ci na fajnym zdjęciu.

DSC04797

DSC04793

Also the sports enthusiasts will find something of interest in Cobá. Juego de Pelota, a peculiar game for example was played on a pitch which you see in the photo above. It is a predecessor of today’s football and basketball combined – the team, which wanted needed to throw a rubber ball through a small hoop hanging 2 some meters over the ground. The losers risked being immolated, which apparently was a ancient way of motivating the players.

Coś dla siebie w Cobie znajdą również amatorzy sportu. Juego de Pelota, do której to gry fragment boiska widzicie na zdjęciu powyżej to prekursor dzisiejszej piłki nożnej oraz koszykówki – drużyna, która chciała odnieść zwycięstwo miała za zadanie przerzucić kauczukową piłkę przez obręcz umieszczoną ponad 2 metry na ziemią. Przegrani musieli liczyć się z tym, że zostaną złożeni w ofierze. Ot, dawne techniki motywacyjne sportowców.

DSC04760

DSC04781

There is yet another reason for which Cobá is such an extraordinary place. There are not many tourists coming here. Most of them would rather choose to visit some more famous archeological site such as Cobádeadly opponent Chichén Itzá or renewed, beautifully situated along the seaside Tulum. It does not mean though that you are going to be alone here. Cobá is full of iguanas which rule over this place (and over entire Yucatan).

Those animals fancy the Mayan ruins since they are recognized as great climbers. It is said they can fall from 17 meters without risking an injury. The Mayas believe them being enchanted souls of the ancestors who now care for people, observing them from the top of the rocks and ruins.

Cobá jest wyjątkowa również z innego powodu. Niewiele przybywa tu turystów. Wybierają oni częściej o wiele bardziej znane stanowiska archeologiczne jak śmiertelnego wroga Chichén Itzá czy odnowione, przepięknie położone nad błękitnym morzem Tulum. Nie znaczy to jednak, że zwiedzamy Cobę samotnie. Władanie nad miastem (zresztą nad całym Yucatanem) przejęły bowiem iguany.

Szczególnie upodobały sobie ruiny Majów jako, że są świetnymi wspinaczami. Podobno potrafią spaść z wysokości 17 metrów lądując bez uszczerbku na zdrowiu. Majowie wierzą, że w tych zwierzętach zaklęte są dusze ich zmarłych przodków, a dziś, ze szczytów skał i ruin sprawują opiekę nad ludźmi.

DSC04783
Cocoa tree fruit / Owoc kakaowca

Tired, we direct our steps towards the nearby restaurant El Bocadito, where for the first time, we have got a chance to taste Mexican cuisine. Its specialty is grilled pork Poc Chuc marinated in achiote paste and orange juice. Each dish is then served together with delicious fresh corn tortillas put into beautifully adorned straw basket.

Zmęczeni udajemy się do pobliskiej restauracji El Bocadito, gdzie po raz pierwszy mamy okazję skosztować meksykańskiej kuchni. Szczególnie smakowita jest grillowana wieprzowina Poc Chuc w paście achiote (można ją dostać w Polsce) oraz soku z pomarańczy. Każde danie podawane jest w asyście przepysznych świeżych tortilli kukurydzianych ukrytych w pięknie przystrojonym słomianym koszyczku.

DSC04819
El Bocadito serves some inexpensive home food and its a few minutes drive from Coba. / El Bocadito serwuje niedrogie domowe jedzenie i znajduje się jedynie parę minut od Coby.

***

Cobá can be visited on foot, by bicycle or together with a guide in a pedicab. Bravely, we decided to take a walk, but then changed our call after realizing how vast the area really is. A friendly Mexican, using perfect English explained the meaning of all the structures and set a high standard for tourist services in his country. Mexicans we met are warm and helpful people, who smile and joke a lot.

The archeological site can be visited since 8am until 4:30pm. One regular ticket costs around 65 pesos (3 euros).

***

Cobę można zwiedzać na nogach, na rowerze lub w rykszy z przewodnikiem. My odważnie decydujemy się na spacer, ale w pewnym momencie zmieniamy decyzję, uświadamiając sobie jakim odległościom odpowiadają linie na mapie. Przyjacielski Meksykanin czystym angielskim objaśnia znaczenie wszystkich zabudowań i wyznacza nam standard obsługi turystów w swoim kraju. Meksykanie są cudownie serdeczni i pomocni, raczą nas ciągłym uśmiechem i żartami.

Stanowisko zwiedzać można od 8 rano do 16:30. Bilet wstępu to koszt 65 pesos (3 euro).

Advertisements

66 thoughts on “Coba. Raiders of the Lost Civilization / Poszukiwacze zaginionej cywilizacji.

  1. Wonderful post and welcome to my part of the world. The Yucatan is wonderful and the people are distinctly Mayan, as is the food. I have only seen Tulum but look forward to seeing other archeological sites.

    Liked by 2 people

  2. Świetny wpis, znakomite zdjęcia! :) I jest dokładnie tak, jak powiedziałeś – nie wolno patrzeć w dół, gdy się wchodzi na piramidę. W ten sposób właśnie NIE weszłam na piramidę w Chichen Itza, bo zachciało mi się odwrócić głowę.. A byłam już prawie w połowie.. Dziękuję za wywołanie wspomnień :)

    Liked by 2 people

  3. I noticed there seems to be a rope as your only help for climbing to the top. No railings or stairs built in. It’s more risky, but also nice to see that the original structure has not been altered much. Nice post, thanks for sharing!

    Liked by 2 people

  4. Another great tour and adventure [https://nareszcieurlop.wordpress.com/]!

    These ruins are steeped in mystery and are awesome to explore.
    I’ve been to Chichen Itza in the Yucatan Peninsula, and Altun Ha in Belize.

    I came down the biggest pyramid in Chichen Itza on my bum! It’s so, so steep! I heard you can longer climb to the top of the pyramids in Chichen Itza so, I’m really glad I did when I was there.

    I love Mexican food! Your meal looked yummy! I found the people very warm and friendly too.

    Liked by 2 people

      1. The pyramids are smaller, as was the entire complex. They didn’t have the sport arena for that ball game they played. I was told the people in Altun Ha were a group that split from the Mayans and didn’t do Human sacrifice.

        I climbed to the top of a pyramid there, but the place overseeing the tours and care of the site constructed stairs down the back of the pyramid and everyone had to use those to descend. They were steep, but not nearly as steep as it would have been coming down the pyramid wall!

        It’s a neat place, as is Belize. Perhaps you’ll travel there and find all kinds of neat things.

        You two be safe!

        Liked by 2 people

  5. Your photos and commentary bring back memories for me. I visited Uxmal and Chichen Itsa on the Yucatan Peninsula back in 1980 with my husband and two small daughters. It seems the traffic situation in Mexico city hasn’t changed much since then. But there have been more ruins discovered since we was there. One of the highlights was climbing up inside a pyramid to sit on a throne shaped like a jaguar. Probably not possible now.

    Liked by 2 people

  6. As usual, I came here to discover yet another place through your eyes and you have done complete justice to it! The pictures are beautiful and make me want to visit the Mayan city! It must have felt great, standing on those stairs that were built several centuries ago and looking at the expanse that once was the most progressive society of the world!

    Liked by 1 person

  7. Interesting read. I especially liked learning about the white shells used to light the road by night. What a brilliant and inventive way to create light on a road! It’s the romantic in me. :)

    Liked by 2 people

      1. And yes, for those of the past, a little soft lighting on a moonlit road…how very romantic. :) Ah for the days of yore and the romantic gentlemen. Sigh… I will enjoy looking over and reading some of your other posts.

        Liked by 1 person

  8. di ritorno dal mio lungo viaggio estivo riprendo le belle abitudini di visitare i blog per me più interessanti e belli, le tue spiegazioni richiedono e meritano una attenta lettura, sono stata anche io in Mexico nella Yucatan come dici tu alla ricerca dei tesori di civiltà perdute e ritrovo nei tuoi scritti molte delle emozioni da me provate! Le immagini sono superbe!
    cercherò di visualizzare il prima possibile quanto hai postato durante la mia assenza
    ti ringrazio moltissimo!

    Liked by 2 people

    1. Thank you so much :-) Now it is me who’s taking the leave of absence. I have neglected writing a bit but promise to get back to it as soon as I have more time and strenght after my work. I am sure you loved Yucatan as much as we did :-)

      Like

  9. I have been to a couple Mayan cities, one is Chichén Itzá in Mexico that you have referred to, the other is Tikal in Guatemala. As you say you – you feel like you’re in an Indiana Jones set while wandering around these sites. I am just amazed with what they have been able to build. And the history and culture is even more interesting. I can see a lot of similarities in the photos you have shared with what we saw at Chichén Itzá so it is clear they had a lot of common culture at the different sites.

    Liked by 2 people

    1. Indeed you are right, I was myself truly amazed as well. Together with my wife, we both believe there is much we don’t know yet about this civilization. We have not been able to reach Tikal, but I heard this place is magical as well!

      Liked by 1 person

    1. :-) To pytanie mógłbym rozłożyć na dwie częsci… jedna – kiedy zamierzam, a druga – kiedy znajdę czas i będę w stanie :/ Chyba za dużo pracy ostatnimi czasy… ale to nie znaczy, że nie zamierzam pisać dalej. Dziękuję, że pytasz!

      Liked by 1 person

  10. Very, very nice to be reminded by this post to my visit of Chichen Itza and Uxmal in 1999 while Uxmal was much more interesting (only 3 tourists, 1 guide, some moscitos and the jungle on some ruins in the vast area). Need to return sometime.

    Liked by 2 people

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: